Kiedy strategie „dla wszystkich” nie działają na Ciebie
piątek, 13 lutego 2026
:: Konsultacje online - umów najbliższy termin >

Samorozwój kojarzy się z poprawą jakości życia, większą świadomością i lepszym funkcjonowaniem. W założeniu ma pomagać. Tym bardziej zaskakujące bywa doświadczenie osób, które po kursach, książkach, warsztatach czy intensywnej pracy nad sobą czują się gorzej, a nie lepiej.
Pojawia się zmęczenie, frustracja, poczucie winy albo wrażenie, że im więcej wiedzą, tym trudniej im żyć. To doświadczenie nie jest rzadkie i nie świadczy o porażce ani o „złym nastawieniu”. Z psychologicznego punktu widzenia istnieje kilka mechanizmów, które tłumaczą, dlaczego samorozwój może czasowo pogarszać samopoczucie.
Wzrost samoświadomości bez równoległego wsparcia
Jednym z pierwszych efektów pracy rozwojowej jest zwiększenie samoświadomości. Człowiek zaczyna lepiej widzieć swoje schematy, reakcje, trudności i ograniczenia. To samo w sobie nie jest problemem. Trudność pojawia się wtedy, gdy świadomość rośnie szybciej niż zdolność regulacji emocjonalnej.
W takiej sytuacji osoba zaczyna zauważać więcej, ale nie ma jeszcze narzędzi, by to unieść. Zamiast ulgi pojawia się przeciążenie, smutek lub napięcie. To naturalny etap, który bywa mylony z pogorszeniem stanu psychicznego.
Przekształcenie samorozwoju w kolejne zadanie
U wielu osób samorozwój nieświadomie staje się kolejnym obszarem do „ogarnięcia”. Pojawiają się listy książek do przeczytania, ćwiczeń do wykonania, nawyków do wdrożenia. Zamiast ciekawości pojawia się presja.
Z psychologicznego punktu widzenia jest to przesunięcie z postawy eksploracyjnej w postawę zadaniową. Układ nerwowy reaguje na to jak na kolejny obowiązek, a nie jak na proces wspierający. Efektem bywa wzrost napięcia i spadek samopoczucia.
Nadmierne skupienie na deficytach
Znaczna część treści rozwojowych koncentruje się na tym, co „nie działa”. Schematy, błędy poznawcze, mechanizmy obronne, traumy, nieadaptacyjne strategie. Choć wiedza ta jest wartościowa, jej jednostronne przyswajanie może prowadzić do zniekształconego obrazu siebie.
Osoba zaczyna postrzegać siebie głównie przez pryzmat braków i problemów. To obniża poczucie kompetencji i bezpieczeństwa wewnętrznego, zwłaszcza jeśli nie towarzyszy temu praca nad zasobami.
Brak dopasowania treści do realnych potrzeb
Nie każdy etap życia i funkcjonowania jest dobrym momentem na intensywną pracę rozwojową. Osoby w stanie przeciążenia, chronicznego stresu, niewyspania lub długotrwałego napięcia często potrzebują stabilizacji i regulacji, a nie kolejnych wglądów.
W takich sytuacjach samorozwój może zwiększać dyskomfort, ponieważ dotyka obszarów, na które układ nerwowy nie ma aktualnie zasobów. To nie jest opór ani brak gotowości. To sygnał fizjologiczny.
Porównywanie się i presja „ciągłego wzrostu”
Narracja samorozwojowa często sugeruje, że rozwój powinien być stały, widoczny i mierzalny. Prowadzi to do porównywania się z innymi i do poczucia, że „powinnam już być dalej”.
Z perspektywy psychologii rozwoju jest to założenie błędne. Procesy zmiany są nieliniowe, falujące i zależne od wielu czynników. Próba wymuszenia ciągłego postępu bywa źródłem frustracji i obniżonego nastroju.
Samorozwój jako forma unikania
Czasem praca nad sobą staje się sposobem na odsunięcie realnych potrzeb lub decyzji. Zamiast zmiany warunków życia, relacji czy obciążeń, osoba inwestuje energię w kolejne analizy i strategie.
W krótkim czasie może to dawać poczucie kontroli. W dłuższej perspektywie prowadzi do zmęczenia i poczucia utknięcia, ponieważ kluczowe obszary pozostają niezmienione.
Co z tego wynika
Pogorszenie samopoczucia w trakcie pracy rozwojowej nie oznacza, że samorozwój jest szkodliwy. Często oznacza, że:
-
tempo jest zbyt szybkie,
-
zakres pracy zbyt szeroki,
-
forma niedopasowana do aktualnych zasobów,
-
brakuje wsparcia w regulacji emocjonalnej.
Z klinicznego punktu widzenia ważne jest, by samorozwój nie zastępował troski o podstawowe potrzeby psychiczne i fizjologiczne.
Samorozwój nie powinien polegać na nieustannym naprawianiu siebie. Jego funkcją jest zwiększanie elastyczności, a nie presji. Jeżeli masz wrażenie, że im więcej pracujesz nad sobą, tym gorzej się czujesz, warto się zatrzymać i przyjrzeć nie treściom, lecz warunkom, w jakich z nich korzystasz.
Czasem najbardziej rozwojowym krokiem jest zmiana kierunku, a nie zwiększenie wysiłku.
Alicja Krawczyk
psycholog >
Terapeuta SFBT







